|
dodano: 23.08.2010 Finał LKF 2010 (28.08.2010) |
|
| Przed toruńską publicznością objawi się nawałnica aranżacyjnych pomysłów, gitarowego zgiełku i soczystych partii instrumentów klawiszowych. Na zwieńczenie wakacyjnego przeglądu sceny muzycznej Lizard King Festival 2010 bydgoski projekt PinkRoom zaprezentuje materiał z ostatniej płyty Psychosolstice. Płyta ukazała się w grudniu 2009 roku nakładem wytwórni Creative Farm. Zyskała wiele pochlebnych recenzji w kraju i za granicą. Zespół porusza się w nurcie muzyki rockowej. Kojarzony jest z nurtem rocka progresywnego czy psychodelicznego, który garściami czerpie z twórczości takich formacji jak Porcupine Tree czy King Crimson. I nie jest to bynajmniej zarzut. Jest to bardzo konkretny i oczywisty namiar na muzyczną drogę, którą podążają. W ich twórczości ważna jest szczerość, ucieczka od matematycznego podejścia do tworzenia utworów. Część utworów o pozornie zwartej konstrukcji posiada w sobie fragmenty o otwartej formie, stanowiące punkty wyjścia do improwizacji i kreowania nastroju podczas koncertów. Występ w klubie Lizard King na pewno zafascynuje, zaintryguje i po wybrzmieniu jego ostatniej nuty zachęci do powtórnego zasmakowania. Skład: Mariusz Boniecki (gitara, wokal) Marcin Kledzik (perkusja) Maciej Feddek (gitara) Grzegorz Korybalski (gitara basowa) Karol Oparka (gitara akustyczna, klawisz, wokal) Wypadało by dopowiedź pokrótce po dwa słowa o samych laureatach. Tym bardziej, że z frekwencją na ich koncertach bywało różnie i nie sposób dojść co było tych różnic przyczyną. Chronologicznie więc alfabetycznie. Cocodraże to wyznawcy funky groove'u. Porywający w wir vortexu wesołych dźwięków raczą słuchaczy komicznymi przyśpiewkami często utrzymanymi przez biegającego w ogrodniczkach z megafonem w dłoni Atanazego w konwencji form przekazowo – narracyjnych kojarzonych poniekąd z Kazimierzem S. Całości emanującej freak\'ozy dopełnia nadklawiszowy ruch sceniczy Bartolo Meo oraz starannie dobrana garderoba pozostałych członków zespołu. Isme to włocławski, pełen energi i polimetrii tercet. Zaskakuje pełnią dźwięków wydobywaną ze sceny przy udziale trzech tylko ludzi i żadnego samplera. Spora w tym zasługa gitarzysty Michała Cichala, który równie dobrze mógłby przyjąć pseudonim Adam Janecki (ze względu na widoczne duże inspiracje grą Adama Jonesa z zespołu Tool). Równie dobrze jak przestrzennie brzmią efekty gitarowe, które Michał sam wykonuje. Tym porównaniem zyskalisy już trochę obrazu progresji, w jakiej Isme się porusza. Dodajmy trochę zadzioru woklanego kojarzonego z pierwszej płyty Pearl Jam, czy bębnienia w stylu Rush, a będziecie wiedzieć czego możecie się po nich spodziewać 28 sierpnia. The Sound Code charakteryzuje bardzo gęste, ale dosadne przy tym, niczym spod ręki Brada Wilk\'a wychodzące brzmienie, jak i puls bębnów. Pewnie o tym powinienem wspomnieć w drugiej kolejności, bo nie sposób wstrzymać się od porównania wysokich rejestrów, jakimi obdarzony jest Wojtek Krawiec, sposobu krzyczenia, choć z pewnością więcej śpiewa, czy demonicznej energii jaka opętuje go w trakcie koncertu, do poczynań Zacka de la Rocha (RATM). Muzycznie Sound Code oscyluje wokół nowocześnie rockowych rejonów. Z ciekawym, własnym pomysłem na aranżacje swych kawałków zwiedza rejony, po których stąpali kiedyś Angole ze Skunk Anansie. Wydawało by się, że nie z Poznania, ale gdzieś zza oceanu przyjechali do Torunia chłopacy z The Wifebeaterz. Od początku do końca przygotowany sceniczny image, w który wliczam demoniczny makijaż wokalisty, spadające spodnie basisty biegającego na koniec po scenie w samych gaciach z X-ami przyklejonymi na sutki, czy ubiór pozostałych członków kapeli w koszulki - wifebeaterki dopełniają konwenansów szoł pełną gębą. Muzycznie też było świetnie. Krzysztof Jaciów pokazał, że mógłby śpiewać w ACE piorun DECE, z podobną charyzmą biegając po scenie dzierżąc w dłoni górną część statywu mikrofonowego. Gitarowo wcale nie było archaicznie. Nowatorskie podejcie do aranży rockowych piosenek dobrze podkreślały często nieparzyste metra Szafy wspomagane Czarnymi groove\'ami z Toola, czy też Chancellora rodem, a całości dopełniali Konrad Lizinkiewicz Marshall\'owym sound\'em oraz samplujący Maciej Maciągowski. WSTĘP WOLNY – START G. 18:00 – 28.08.2010 - SOBOTA |
|
| |